|
Weekend przyniósł nam spore zmiany na europejskiej scenie politycznej. Wybory prezydenckie we Francji oraz parlamentarne w Grecji odbiły się mocno na rynkach finansowych. Rynek eurodolara otworzył się mocną luką spadkową, by po chwili znaleźć się jeszcze niżej ustalając nowe minimum na 1,2960. W przypadku zwycięstwa Francoisa Hollande’a w wyścigu do fotela prezydenta nie było wielkiego zaskoczenia. Już pierwsza tura wyborów pokazała, że ten kandydat ma największe szansę na zwycięstwo. Więcej zamieszania powstało wokół Grecji. Konserwatywna Nowa Demokracja i socjalistyczny PASOK to partie, które dominowały na greckiej scenie politycznej przez bardzo długi czas. W ostatnim zaś okresie tworzyły koalicyjny rząd antykryzysowy. Teraz jednak tym koalicjantom nie udało się uzyskać potrzebnej większości, by znów móc rządzić. W takiej sytuacji potrzebne będzie utworzenie szerszej koalicji. To może okazać się jednak trudne, gdyż pozostałe ugrupowania, które weszły do parlamentu mogą nie przystać na utrzymanie polityki oszczędności, która była prowadzona przez ostatnie dwa lata. Jeśli zaś nie uda się porozumieć wtedy w Grecji rozpisane zostaną nowe wybory. To właśnie ta perspektywa impasu w dużej mierze przyczyniła się do podwyższenia awersji do ryzyka. Osłabienie euro, oraz spadki na kontraktach na główne indeksy europejskie wskazują, że świat finansów niezbyt przychylnie patrzy na zmiany, które zaszły w Grecji i we Francji. W przypadku tego drugiego kraju zmiana na stanowisku prezydenta oznacza koniec polityki jaką do tej pory prowadził duet Merkel – Sarkozy. Polityka nowych oszczędności i zaciskania pasa może być teraz bardzo trudna do utrzymania. |
|
|
Relacje inwestorskie są jedną z tych dziedzin, które Internet praktycznie zdominował. Wyobrażenie sobie komunikacji z jakąkolwiek spółką bez tego medium graniczy obecnie z surrealizmem. Strona internetowa to obecnie najlepszy kanał umożliwiający kontakt. Podmiot, który nie potrafi go wykorzystać do tworzenia relacji z własnymi inwestorami, faktycznie sam spycha się na margines.
|
|
Pierwsze takty dzisiejszej sesji londyńskiej na eurodolarze przebiegały spokojnie. Po poniedziałkowych wzrostach notowania głównej pary konsolidowały się nieco poniżej poziomu 1,3250. Inwestorzy nie dokonywali większych ruchów i w spokoju oczekiwali na popołudniowe dane z amerykańskiej gospodarki. Stan ten nie utrzymał się jednak długo i wraz z pogłębiającą się realizacją zysków na europejskich giełdach wspólna waluta traciła coraz bardziej na wartości. Czynnikiem, który w dużej mierze zniechęcił inwestorów do mniej pewnych aktywów były doniesienia z Kraju Środka. Dziś władze w Pekinie zdecydowały bowiem, już drugi raz w tym roku o podwyższeniu cen detalicznych benzyny i ropy. To w zestawieniu z nie najlepszymi danymi makro z Chin, jakie opublikowano od początku roku podniosło obawy inwestorów o przyszłość tamtejszej gospodarki. Zwłaszcza, że wyższe ceny paliwa mogą przełożyć się na ograniczenie konsumpcji, a to negatywnie odbiłoby się na tempie wzrostu gospodarczego, którego prognoza na ten rok i tak już została obniżona do 7,5%. Taka perspektywa skutecznie zachęcała inwestorów do wyprzedaży euro, które osłabło do poziomu 1,3175 dolara. Odbicie nastąpiło dopiero w trakcie sesji amerykańskiej. Lepsze dane z rynku nieruchomości pozytywnie wpłynęły na poziom awersji do ryzyka, lecz reakcja na nie była nieco opóźniona. Pomocne w odbudowywaniu lepszego klimatu inwestycyjnego były również doniesienia z Arabii Saudyjskiej, o możliwości zwiększenia wydobycia ropy naftowej. Pod koniec sesji euro kosztowało 1,3230 dolara. |
|
Mieszane nastroje na starcie, temat obligacji wraca Początek tygodnia inwestorzy rozpoczynali w mieszanych nastrojach. Obniżenie ratingu Grecji przez agencję Moody’s do najniższego poziomu oraz spekulacje na temat ewentualnego trzeciego bailoutu dla Aten psuły sentyment rynkowy. Gorsze od oczekiwań odczyty indeksu PMI dodatkowo ciążyły rynkom finansowym. Niedźwiedzie nie potrafiły jednak wykorzystać w pełni przewagi nad bykami i kurs eurodolara oscylował wokół poziomu 1,32. Szansa do mocniejszej wyprzedaży euro pojawiła się dopiero we wtorek. Wtedy na rynek zaczęły powracać obawy o program wymiany greckich obligacji. Uczestnicy rynku obawiali się, że procent prywatnych wierzycieli, którzy dobrowolnie wezmą udział w operacji bond swap będzie zbyt mały. To w konsekwencji mogłoby się skończyć fiaskiem całej operacji i w efekcie niekontrolowanym bankructwem. Taka perspektywa skutecznie podnosiła awersję do ryzyka zwłaszcza, że według obliczeń IIF (Instytutu Finansów Międzynarodowych) koszt niekontrolowanego bankructwa przekroczyłby kwotę biliona euro. Spirale obaw dodatkowo nakręcił grecki minister finansów, który zapowiedział, że w razie potrzeby rząd w Atenach nie zawaha się przy uruchomieniu klauzuli, która przymusi niepokornych wierzycieli. Atmosfera napięcia i niepewności sprzyjała rodzeniu się plotek m.in. o wydłużeniu terminu składania deklaracja ws. wymiany greckich papierów. Te zaś jeszcze bardziej sprzyjały przecenie euro, którego wycena w dolarze spadła do poziomu 1,31.
|
|
85,5% wierzycieli zgodziło się wyminie obligacje Inwestorom zza oceanu także udzielił się panujący wczoraj na rynkach europejskich optymizm. Wspólna waluta nadal była chętnie kupowana i kurs pary EUR/USD dotarł do maksimum na poziomie 1,3292. Wartość ta nie utrzymała się jednak zbyt długo i w czasie sesji azjatyckie kurs zaczął się nieco osuwać. Pogłębienie spadków nastąpiło po publikacji mieszanych danych z Chin. Z jednej strony inflacja spadła mocniej niż oczekiwano, co daje szansę na rozluźnienie polityki monetarnej i pobudzenie gospodarki, z drugiej zaś słabiej od prognoz wypadły sprzedaż detaliczna oraz produkcja przemysłowa. Dalsza wyprzedaż euro została nastąpiła po ogłoszeniu procentu podmiotów, które dobrowolnie zdecydowały się na przystąpienie do programu wymiany obligacji. Rząd w Atenach podał, że 85,5% prywatnych wierzycieli zgłosiło swoją chęć udziału. Na tą informację eurodolar zniżkował do poziomu 1,3230. Widać zatem, że zadziałał tu stara zasada „sprzedawania faktów”. Tak duży udział może cieszyć rynki, z drugiej jednak strony pozostaje jeszcze wiele niewiadomych. Przede wszystkim inwestorzy będą zastanawiać się, czy rząd w Atenach zdecyduje się na przymuszenie reszty wierzycieli. To podniosłoby udział w wymianie do poziomu 97,2%. Zapewne taka decyzja zostanie podjęta. Wtedy wzrok inwestorów zwróci się w kierunku organizacji ISDA, która dziś o 14:00 ponownie będzie decydowała o wystąpienia „zdarzenia kredytowego”. Jeśli uzna, że taki fakt miał miejsce wtedy zostanie uruchomiona wypłata CDS-ów. Mimo, że kwoty wypłat z tego tytułu są stosunkowo niewielkie i nie wpłynęłyby zdecydowanie na rynek, to mogłoby się stać początkiem obaw na rynku długu. Czynnikiem, który przyciągnie też uwagę będzie szczyt ministrów finansów Strefy Euro, którzy ostatecznie zatwierdzić wypłatę pomocy dla Grecji. Poza wydarzeniami w Europie kluczowym wydarzeniem dzisiejszego dnia będzie publikacja danych z amerykańskiego rynku pracy. Wyniki dadzą odpowiedź czy sytuacja w tym temacie ciągle ulega poprawie i czy w związku z tym zmianie ulegnie prawdopodobieństwo uruchomienia programu QE3. Złoty stabilny po skokowym umocnieniu Wczorajsze skokowe umocnienie złotego wyhamowało w czasie sesji amerykańskiej. Para USD/PLN dotarła do 3,0895 i tam oscylowała podczas nocnego handlu. Dziś o poranku cena dolara podskoczyła do poziomu 3,1045 z uwagi na osuwające się notowania głównej pary walutowej. W podobny sposób zachowywał się wczoraj euro – złoty. Po zbliżeniu się do ostatnich poziomów minimum na 4,0978 notowania lekko się cofnęły i dziś na początku sesji londyńskiej za euro trzeba zapłacić 4,1060. W ciągu dzisiejszego handlu na zachowanie się rodzimego pieniądza nadal decydujący wpływ będą miały czynniki zewnętrzne, a zwłaszcza dane z USA. To one mogą ustawić nastroje na drugą część piątkowej sesji oraz na początek przyszłego tygodnia, kiedy to inwestorzy najprawdopodobniej rozpoczną grę pod posiedzenie Rezerwy Federalnej. Ważne dane z rynku pracy Główna i jedyna istotna pozycją w piątkowym kalendarium makroekonomicznym będą dane z amerykańskiego rynku pracy podane przez Departament Pracy. O godzinie 14:30 poznamy liczbę nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym. Analitycy oczekują odczytu na poziomie 210 tys., czyli nieco mniej niż w poprzednim okresie, kiedy wynik osiągnął poziom 243 tys. O tej samej godzinie poznamy także stopę bezrobocia w USA. Przewiduje się, że pozostanie ona niezmieniona i wyniesie 8,3%. FMC Management Michał Mąkosa |
|
|
|
|
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>
|
|
Strona 1 z 65 |