|
Od początku roku nasza rodzima waluta zwiększyła swoją wartość o ok. 7% względem zagranicznych dewiz. Wywołało to falę budujących nagłówków w większości polskich gazet biznesowych, sugerujących, iż to właśnie złoty jest najsilniejszą walutą świata w I kwartale. Warto zadać sobie pytanie: czy polski złoty rzeczywiście stał się tak atrakcyjny na rynku, czy może jest to jedynie chwilowe polepszenie się nastrojów wokół bardziej ryzykownych aktywów? |
|
|
Euro odrabia nieco strat Piątkowe dane z amerykańskiego Departamentu Pracy nie wpłynęły znacząco na notowania eurodolara. Wspólna waluta straciła nieco na wartości na korzyść amerykańskiego pieniądza, lecz ograniczona w dużym stopniu aktywność inwestorów przełożyła się na zmniejszenie skali reakcji. Z podobnym scenariuszem mieliśmy do czynienia podczas poniedziałkowej sesji. Podczas handlu azjatyckiego niedźwiedzie znów pokazały swoją przewagę i kurs powrócił na ostatnie minima. Byki nie zamierzały jednak zbyt łatwo oddawać rynku i w ciągu notowań na Starym Kontynencie próbowały systematycznie odrabiać straty. Nieobecności jednak większości europejskich inwestorów z powodu święta sprawiło, że notowania poruszały się dość mozolnie. Poprawa nastąpiła dopiero podczas sesji nowojorskiej. Uczestnicy handlu zza oceanu wykorzystali płytkość rynku i przepchnęli notowania powyżej poziomu 1,31. Intra-sesyjne maksimum wypadło na poziomie 1,3135. Zostało ono jednak poprawione w nocy z poniedziałku na wtorek, ale zaledwie o 10 pipsów. Jak na razie może się zdawać, że to wszystko na co było stać kupujących. Nasilające się w ostatnim czasie problemy w Hiszpanii, które negatywnie przekładają się na nastroje inwestorów skutecznie podnoszą poziom awersji do ryzyka. Jego złagodzeniu nie będzie sprzyjać ubogie w tym tygodniu kalendarium makroekonomiczne. Brak danych może sprawić, że uwaga handlujących bardziej będzie się skupiać na bieżących informacjach, a tych raczej nie zabraknie. Zbliżające się wybory w Grecji oraz walka krajów z Półwyspu Iberyjskiego o utrzymania zaufania rynków finansowych może dostarczać wielu ciekawych impulsów. Krajowy rynek blisko korekty Poniedziałkowy w miarę spokojny handel na rynku eurodolara nie przełoży się na krajowy rynek walutowy. Mimo nieobecności polskich bankierów z powodu święta, złoty był dość mocno wyprzedawaną walutą. Nie najlepszy sentyment panujący na zagranicznych rynkach, zwłaszcza po słabszych danych makro z amerykańskiego rynku pracy skutecznie podnosił notowania par złotowych. Poprzez to kursy zbliżyły się do istotnych poziomów oporu, w między czasie testując ostanie maksima. Cena euro na zakończenie poniedziałkowej sesji londyńskiej oscylowała blisko wartości 4,1840. W tym samym czasie za amerykańskiego dolara trzeba było zapłacić 3,2030. Po takim zachowaniu można wnioskować, że dalsze pogarszanie się klimatu inwestycyjnego na świecie może doprowadzić do rozwinięcia się korekty na krajowym rynku. Do tego jednak potrzebne by było sforsowanie istotnych oporów. Te jednak jak na razie stawiają skuteczny opór. Od początku wtorkowych notowań złoty próbuje zyskiwać na wartości. O godzinie 8:40 kurs pary USD/PLN oscylował wokół wartości 3,1760, natomiast EUR/PLN na 4,1655. Jednak bliskości istotnych poziomów, w połączeniu ze słabszymi nastrojami może skłaniać do podjęcia próby dalszej deprecjacji rodzimej waluty w najbliższym czasie. FMC Management Michał Mąkosa |
|
Czwartkowa sesja na eurodolarze niewiele różniła się od poprzednich w tym tygodniu. Od początku kurs wykazywał niewiele aktywności. Powrót po wczorajszych popołudniowych spadkach ponad poziom 1,33 wyczerpał możliwości byków na dalsze wzrosty. Próba podejścia pod poziom 1,3350 szybko została zanegowana. Sentyment popsuły gorsze wskaźniki nastoju konsumentów w Strefie Euro. Interesom euro szkodziły również spadki na głównych europejskich parkietach. Na tym wszystkim korzystała amerykańska waluta, która pozostawała w przewadze przez większość dzisiejszego handlu na Starym Kontynencie. Jej siła rosła w miarę zbliżania się do poziomu 1,33. Zatrzymanie nastąpiło dopiero na poziomie wsparcia na 1,3280. Tam też zlokalizowany został dołek z sesji wczorajszej. To wzmacniało znaczenie tego poziomu, jednak siła sprzedających euro była wyraźna i w miarę dołączania do handlu inwestorów zza oceanu dochodziło do coraz mocniejszych prób schodzenia bardziej na południe. Ten fakt może świadczyć o tym, że rynek po kilku dniach poszukiwania dłuższego kierunku rozwoju powoli zdecydował się na ruch w kierunku poziomu 1,32. Jednak by taki scenariusz zrealizował się potrzebny jest dodatkowy impuls skłaniający do większej wyprzedaży euro. Może być nim jutrzejsze spotkanie ministrów finansów Strefy Euro, jeśli kwestia zwiększenia zdolności europejskich funduszy pomocowych będzie się zaogniać, a temat kłopotów Hiszpanii zacznie mocniej docierać do świadomości uczestników rynku. |
|
Kurs EUR/USD po nieudanym testowaniu dolnej bandy kanału wzrostowego, zapoczątkowanego w styczniu tego roku i ustanowieniu dziennego minimum na poziomie 1,3160, wzrósł maksymalnie do poziomu 1,3236. W kolejnych dniach możemy spodziewać się przebicia wspomnianej bandy kanału i osłabienie się euro względem dolara do poziomu 1,2980, czyli do wsparcia wyznaczonego przez dołek z połowy lutego. Dzisiejsze umocnienie wspólnej waluty może wynika raczej z odreagowania ostatnich spadków wartości niż z doniesień rynkowych. |
|
W ciągu poniedziałkowej sesji londyńskiej na rynku przeważały bycze nastroje. Początkowo kurs pary EUR/USD miał jednak problem z pokonaniem poziomu 1,32. Niezdecydowanie inwestorów wynikało przede wszystkim z obaw o rozstrzygnięcie zaplanowanego na popołudnie spotkania ministrów finansów Strefy Euro. Z jednej strony mówiono o bliskości osiągnięcia zgodny na wypłacenie Grecji drugiego pakietu pomocowego. Z drugiej zaś pojawiały się doniesienia i wypowiedzi sugerujące przekazanie tylko części środków pozwalających Atenom na spłatę zapadających w marcu obligacji. Szeroko komentowanym tematem była także, kwestia utworzenia specjalnego konta, na które miałby być przelewane transze pomocowe. To wszystko nieco dezorientowało uczestników, jednak w miarę rozkręcania się sesji i coraz większych wzrostów na giełdach także euro wróciło na ścieżkę wzrostu. Jeszcze przed południem kurs dotarł do intradayowych maksimów i bez większych problemów przełamała je. Strona popytowa korzystała z niezdecydowania podaży i wyniosła kurs do wartości 1,3270. Czynnikiem, który dziś mógł wspierać stronę popytową była zbliżająca się druga odsłona operacji LTRO. W miarę jednak zbliżania się do rozpoczęcia spotkania w Brukseli nastroje nieco opadały i pod koniec sesji w Europie cena wspólnej waluty kształtowała się na poziomie 1,3240. Obniżyła się także aktywność, co jednak w dużej mierze było wynikiem nieobecności kapitału amerykańskiego. |
|
|
|
|
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>
|
|
Strona 1 z 84 |